Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kieran. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kieran. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 czerwca 2013

rozdział drugi.

( - plan jest taki...)
 - Zamieniam się w słuch.
 - Chciałbym pokazać Lilly jak bardzo ją kocham. Ale nie wiem jak. Mój pomysł jest idiotyczny. Chciałbym się jej oświadczyć.
 - A nie sądzisz, że to troszkę za wcześnie?
 - Nie, a dlaczego?
 - Nie, nic...
 - To jak? Myślisz, że ona się zgodzi.
 - Tak, kocha cię całym sercem, nie ma mowy o odmowie. - odpowiedziałam smutno.
 - Coś się stało?
 - Właściwie to tak... - schowałam twarz w dłonie. David przybliżył się, objął ramieniem, a ja łzy cisnęły się do oczu. Nie pytał, potrzebowałam tego, aby ktoś nie zadawał pytań.
 - Znasz moją historię? - mówiłam przez płacz.
 - Tak.
 - Wspomnienia wróciły. To wszystko. Całe zło. - pogłaskał mnie po głowie.
 - Nigdy już nie będzie dobrze. On wie za dużo. Wie gdzie jestem, co robię, śledzi każdy mój ruch, czuję to. - łkałam.
 - Spójrz na mnie. Kochanie, masz mnie i Lilly, nie zapominaj o tym, dobrze? Zawsze jesteśmy z tobą, o każdej porze dnia i nocy.
 - Boję się, że zrobi mi coś.
 - Czy ty mnie słuchasz?
 - Owszem.
 - To zrozum, że nie możesz się poddawać, jesteś silna, jesteś żołnierzem, który walczy o szczęście. Jesteś wojownikiem.
 - Który zginął.
 - Masz pancerz, nie można przez niego się przebić. Twój strach jest w twojej głowie. Mam dla ciebie propozycję. Zapiszmy cię do psychologa...
 - Nie, nie chcę znów trafić w swoje umysłowe więzienie. Kiedy rozmawiam z tamtymi ludźmi, nie potrafię powiedzieć wszystkiego. Nie rób mi tego.
 - Dobrze. Ale obiecaj, że wszystko będziesz nam mówić.
 - Przysięgam. - powiedziałam cicho, i przytuliłam mocno Davida. - Dziękuję za to, co dla nas robisz.
 - Kocham was. Nie przestanę nigdy. - Uśmiechnęłam się.
 - Realizujemy twój plan od jutra? - zapytałam
 - Okej, a teraz chodźmy już spać.
Wstałam, i będąc już przy drzwiach do pokoju Lil i mojego, obróciłam się i szepnęłam - dobranoc.
Szatyn podniósł kąciki ust i powtórzył po mnie. Widziałam tylko jak rozkłada kanapę, później zniknęłam w ciemnym pomieszczeniu. Położyłam się na miękkim łóżku, i zaczęłam codzienne rozmyślania "co byłoby gdyby".. No właśnie. Jeżeli moi rodzice żyliby jeszcze? Moje życie byłoby zupełnie inne. W pozytywnym sensie. Może nie znałabym Kierana, może wszystko byłoby inne. Ale na pewno nie gorsze. Każdy żywot jest piękny na swój sposób. Mam swoją Lilly, swojego Davida, i marzenia, i będę dążyć do ich spełnienia. Bo po to właśnie jest nadzieja, która umiera ostatnia. Kiedy już nie mam na nic siły, włączam ulubioną muzykę, słucham i mam nadzieję. Nadzieję, która wszystko zmienia, dzięki niej jestem tu, i myślę. Żyję, oddycham. Wierzę, że kiedyś wszystko się ułoży, od czegoś mam przyjaciół. Więc to jest piękne, fantastyczne, że mogę rozmyślać, każdego dnia wstać, obudzić się, z nową siłą, by walczyć o lepsze jutro. To sprawia, że nie tylko egzystuję, ale jestem. Każdy płacze, każdy cierpi, nie zawsze Bóg robi wszystko po naszej myśli. Ale gdyby wszystko byłoby idealne.. To po co to wszystko? Po co marzenia, kiedy wszystko się ma? To byłoby bez sensu. Dlatego cieszmy się tym, co mamy. Miliony ludzi umiera, ma wiele chorób, które nie pozwalają im normalnie funkcjonować, ale chciałyby żyć. Dlaczego życie jest tak niesprawiedliwe? Ludzie popełniają samobójstwa, ale kiedy jest już za późno mogą zachcieć znów żyć. I co wtedy? Zostawiając już filozofię, zasnęłam.
Koło ósmej obudziłam się, wtulona w pościel, tak, jakbym przytulała dobrze zbudowanego mężczyznę. Po kilku minutach podeszłam do szafy, wzięłam ubrania i pobiegłam do łazienki. Zrzuciłam z siebie piżamę, i założyłam białą bluzę, oraz czarne rurki. Nic specjalnego, a jednak coś. Zrobiłam szybki makijaż, i opuściłam to pomieszczenie. Osowiale poszłam do kuchni. Tam czekali Lilly i David, ze śniadaniem przygotowanym dla mnie.
 - Cześć kochana - przywitali mnie wspólnie.
 - Dzień dobry.
 - Mamy dla ciebie niespodziankę, ale to po śniadaniu. A teraz jedz. - podsunęli mi talerz z kanapkami pod nos.


___________



no i jest rozdział numer dwa :)

postarałam się go napisać jak najszybciej i mam nadzieję, że się nie zawiedziecie :)

sobota, 1 czerwca 2013

postaci.


Jade Loudshoot
ur. 21 czerwca 1996 r. (17 lat)
mieszka pod Londynem, ze swoją przyjaciółką Lilly. Uwielbia szaleć, lecz z umiarem. Zakochana po uszy w Kieranie. Ma talent do śpiewania i właśnie dzięki temu zostanie zauważona i spełni marzenia. Słucha popu i lekkiego rocka. Lubi jeść. Dorabia w fast-foodzie, co się później zmieni.






Lilly Wright
ur. 28 listopada 1996 r. (17 lat)
Mieszka w kawalerce z Jade. Nienawidzi chodzić do klubów, woli bawić się w domu. Ma chłopaka za granicą - Davida. Jest tancerką. Słucha Nirvany. Bywa wredna, lecz z reguły jest przyjacielska. Jest na wiecznej diecie.


David Rodriquez
ur. 3 stycznia 1995 r.
Musiał wyjechać do Niemczech, z powodów rodzinnych. Jest z Lilly od 9 miesięcy. Zawsze uśmiechnięty, i chętny do pomocy. Ma wiele znajomości.




Kieran Lemon
ur. 27 kwietnia 1992 r.
Mieszka w Londynie. Śpiewa w zespole, co umożliwia mu więcej szaleństwa. Jest singlem, który skrywa w sobie wiele tajemnic. Twierdzi, że jego życie już minęło. Jest osoba, która zmieni jego światopogląd.


*kliknij w obrazek, aby powiększyć*
***


A więc witajcie! To moje drugie opowiadanie, ale pierwsze, które publikuję. Proszę o wyrozumiałość. Jeżeli są pytania proszę kierować je na twitteratumblra lub aska
przepraszam za błędy, jeśli takowe się pojawiły.

strona "postaci" będzie odświeżana! post nie!

rozdziały będę starała dodawać się jak najczęściej, zobaczymy jak z weną :)

proszę o 2 komentarze na zachętę, co Wy na to? xxx