Odblokowałam klawisze, i to, co zobaczyłam (a raczej czego nie zobaczyłam) przeraziło mnie troszeczkę. Żadnego smsa, żadnego połączenia, żadnego przypomnienia czy też budzika. Na wyświetlaczu widniała tylko godzina, data, oraz Kieran. Mam jakąś chorobę? Ale przecież wyraźnie słyszałam, że telefon wydał z siebie dźwięk. Odłożyłam go na jedną z wielu poduszek, podeszłam do pięknej, ręcznie zdobionej szafy, wyjęłam z niej rozciągniętą, popielatą bluzkę; krótkie, różowe spodenki; biały, przyjemny w dotyku szlafrok; grube skarpetki i udałam się do łazienki. To jedno z najpiękniejszych pomieszczeń w kawalerce. Dość duże, śnieżnobiałe lustro, które stało po lewej stronie od wejścia, mały, lecz przytulny prysznic i umywalka. Wracając do przedmiotu, które odbijało wszystko co się działo w łazience, przymocowane było nad toaletką, na której stało mnóstwo kosmetyków, flakonów, po drogich perfumach, oraz kilka ręczników. Położyłam moje odzienie na krzesełku, i zaczęłam powoli zdejmować moją krwistoczerwoną bluzę z kapturem, i parę ulubionych białych rurek. Ich miejsce znalazło się w kącie. Zdarłam bieliznę, i wskoczyłam do kabiny. Sięgnęłam po płyn, o zapachu brzoskwini. Namydliłam swoje ciało, a po kilku minutach pozwoliłam wodzie spływać kaskadami po ciele. Przy spłukiwaniu, poświęciłam uwagę moim starym, bo kilkuletnim bliznom na udach. Wszystkie złe wspomnienia wróciły z prędkością światła. Przypomniałam sobie, jak siedziałam kilka miesięcy w psychiatryku, kiedy to nie chciałam nikogo znać, chciałam zrobić sobie krzywdę. Dziękuję Lilly, że zapisała mnie do psychologa, który skierował na dalszą terapię. Nigdy nie wybaczę człowiekowi, który zabił moich rodziców.
Zamyślona wyszłam spod prysznica, ubrałam się w piżamę, zabrałam ciuchy leżące pod umywalką, i w pośpiechu opuściłam duszne pomieszczenie.
Po wyjściu ze szpitala dla ludzi umysłowo chorych, poznałam Kierana. On pomógł mi na nowo się uśmiechać. Dzięki Niemu Wright poznała Davida, ponieważ kiedyś byli kumplami. Rok temu Kieran zaczął zajmować się bardziej profesjonalnie śpiewem, i zaniedbał nas. Wtedy zrozumiałam, jak bardzo Go kocham. Tęsknota zaczęła mnie zabijać. Pewnego dnia zadzwoniłam do Niego, zapytałam "jak leci", niestety On powiedział, że mnie nie pamięta, nie wie kim jestem. Kilka osób powtarza mi, że muszę przestać myśleć o Nim, ale to silniejsze ode mnie. W snach często widuję Jego piękne oczy, a przed snem wyobrażam sobie rozmowy, które chciałabym przeżyć.
Z przemyśleń wyrwał mnie dźwięk telefonu. "Lilly calls". Ucieszyłam się niezmiernie, że wreszcie da jakiś znak życia. Odebrałam i uradowana usłyszałam głos... Davida!
- Dobry wieczór Jade. Tu David.
- Ccco? Rodriquez? Jak to się stało, że masz numer Lilly?
- Jestem tu z nią.
Zaczęłam krzyczeć ze szczęścia, partner mojej najlepszej przyjaciółki przyjechał do niej kilkaset kilometrów!
- Żartujesz sobie ze mnie?
- Nie, a dlaczego miałbym to zrobić?
- Przyjedźcie, proszę, chcę cię uściskać. - zmieniłam szybko temat.
- Jesteśmy pod domem, otwórz drzwi.
Zerwałam się na równe nogi i popędziłam do drzwi. Spojrzałam w lustro - "Jejciu, jak ja wyglądam?" - pomyślałam. Wzięłam kilka głębokich oddechów, odkluczyłam i otworzyłam białe wrota. Ujrzałam Davida i Lilly.
- Najlepsza rzecz na poprawę humoru, to widok Was trzymających się za ręce. wejdźcie proszę. - gestem dłoni wskazałam przedpokój.
- A dla nas widok ciebie bez makijażu. - powiedziała dziewczyna, i wszyscy się zaśmialiśmy.
Zaczęli zdejmować buty, a ja poszłam do kuchni i wstawiłam wodę na kawę. Nie przejmowałam się nimi, ponieważ Lil też tu mieszkała, a chłopak czuł się jak u siebie. Po zalaniu wrzątkiem napojów, zaniosłam je do salonu i położyłam na czarnym stoliku.
Zanim nasz gość usiadł powiedziałam, żeby mnie przytulił. Tak zrobił. Zaciągnęłam się jego perfumami, a głowę wtuliłam w ramię. Kiedy się oderwaliśmy od siebie, w trójkę usiedliśmy na kanapie. Ja zaczęłam rozmowę.
- Dlaczego przyjechałeś? Nie żebym się nie cieszyła, ale raczej dziwiła.
- Mam wolne w szkole, i uzbierało się trochę pieniędzy na przelot, no i jestem.
- To kochane z twojej strony.
- To wszystko dla mojej ukochanej. - powiedział, a Lilly się zaczerwieniła.
Przez kilka sekund milczeliśmy, a David przyglądał się ścianie.
- Na co tak patrzysz? - odezwała się Wright.
- Na zdjęcie. Ładnie wyszłyście słoneczka.
(zdjęcie wiszące na ścianie)
Spojrzałyśmy na siebie, a po chwili wybuchnęłyśmy śmiechem.
- Dziękujemy. - mówiłyśmy, mając - mówiąc bardzo potocznie - banana na twarzy.
Wypiliśmy swoje kawy, porozmawialiśmy jeszcze chwilę, a potem Lilly poszła spać. Była bardzo zmęczona, miałyśmy ciężki dzień w szkole.
- Możesz nie mówić nic blondi?
- Mnie możesz ufać.
- Mam dla niej wielką niespodziankę, ale nie wiem, czy nie ośmieszę się przed nią.
- Powiesz jaśniej, czy masz zamiar bawić się ze mną w kalambury?
- Plan jest taki...
____________
no i jest pierwszy rozdział! :)
przepraszam, że czekaliście tak długo, ale miałam wycieczkę klasową, a w dodatku kilka godzin prób na przedstawienie, i po prostu nie miałam czasu. Obiecuję poprawę :).
Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach, wejdźcie w zakładkę "Informowani" i zapiszcie się (informuję tylko na Tumblrze i Twitterze).
Przepraszam za błędy, jeśli takie się pojawiły.

czekam na kolejne:D jak narazie super;*
OdpowiedzUsuńDawaj rozdział 2, bardzo jestem ciekawa co to za plan :)
OdpowiedzUsuńBardzo fajny ciekawy początek czekam na reszte :) / CRAZY DISNEJ ♥
OdpowiedzUsuńWow, kochana:D Troszeczke się spóźniłam z komentarzem, ale to nic;) Super! xx
OdpowiedzUsuń